Nawrocki blokuje podwyżkę podatku od wygranych hazardowych
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała podnieść podatek od wygranych hazardowych z 10 do 15 procent. Decyzja z 19 grudnia 2025 roku zatrzymuje przepis, który – zdaniem branży – pchnąłby polskich graczy prosto w stronę nielegalnych kasyn offshore. Nowelizacja ustawy o grach hazardowych przeszła przez Sejm w listopadzie. Zakładała podwyżkę zryczałtowanego podatku dochodowego od wygranych powyżej 2 tysięcy złotych. Ministerstwo Finansów i Gospodarki argumentowało, że zmiana przyniesie budżetowi dodatkowe wpływy. Branża odpowiedziała danymi: wyższy podatek oznacza mniej graczy w legalnych kasynach, mniej wpływów z podatku obrotowego i więcej pieniędzy wypływających do szarej strefy hazardu online w Polsce. Dla przeciętnego gracza podwyżka podatku od wygranych w grach losowych 2025 oznaczałaby realną stratę. Przy wygranej 10 tysięcy złotych zamiast 9 tysięcy netto dostałby 8,5 tysiąca. Różnica 500 złotych to dla wielu gospodarstw domowych tygodniowe zakupy spożywcze. Weto prezydenta sprawia, że te pieniądze zostają w portfelach graczy. Dla kogoś, kto obstawia zakłady wzajemne opodatkowane dziś stawką 10 procent, różnica może wydawać się symboliczna. Dla graczy regularnie odwiedzających legalne kasyna online suma robi się poważna. Po zawetowaniu podatku każdy wygrany Jetton w legalnym kasynie zachowuje pełniejszą wartość w porównaniu do gier objętych wyższym opodatkowaniem. Gracze porównujący oferty zwracają uwagę właśnie na różnicę między wygraną brutto a kwotą, którą faktycznie otrzymują na konto. Im niższy ryczałt od wygranych 10% czy 15%, tym bardziej opłaca się grać legalnie. Operatorzy licencjonowani w Polsce mają teraz argument, którego nie mają kasyna offshore: przejrzystość i niższe koszty dla klienta. To nie jest drobny szczegół. Przy miesięcznej wygranej 3 tysięcy złotych gracz traciłby 150 złotych więcej niż obecnie. W skali roku, przy regularnej grze, mówimy o kwotach rzędu 2-3 tysięcy złotych. Dla rodziny z kredytem hipotecznym to rata. Dla studenta to semestralny koszt podręczników. Każda złotówka, która nie idzie do budżetu państwa, może zostać wydana w lokalnej gospodarce. Polski rynek hazardowy mierzy się z poważnym problemem. Nielegalne kasyna online kontrolują już znaczną część rynku pod względem wartości obrotu – wynika z analiz firmy Grant Thornton. To kasyna bez polskiej licencji, działające z rajów podatkowych poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Nie płacą podatków w Polsce, nie podlegają polskiemu nadzorowi i nie oferują żadnej ochrony graczom. Gdy gracz wygra 50 tysięcy złotych w takim kasynie, nikt nie gwarantuje, że pieniądze trafią na jego konto. Polskie prawo nie ma tam zastosowania. Branża hazardowa ostrzegała, że podwyżka podatku do 15 procent byłaby dla tych graczy ostatecznym impulsem do przejścia na szarą strefę. Legalne kasyna straciłyby klientów, budżet państwa straciłby wpływy z podatku, a gracze zostaliby bez żadnej ochrony prawnej. Prezydent Nawrocki w uzasadnieniu weta wskazał właśnie na ryzyko wzmocnienia szarej strefy. Argumentował, że podwyżka podatku nie uszczelni systemu, tylko go rozszczelni. W Kancelarii Prezydenta RP podkreślano, że ochrona graczy przed nielegalnym hazardem wymaga raczej zachęt niż podwyżek danin. Legalni bukmacherzy i operatorzy kasyn mają teraz narzędzie do walki o klienta. Mogą mówić wprost: u nas podatek jest niższy, wasze wygrane są bezpieczne, a w razie sporu macie polskie prawo po swojej stronie. W nielegalnym kasynie nie ma kogo wezwać do zapłaty, jeśli wygrana nie trafi na konto. Dla graczy to różnica między ochroną konsumencką a całkowitym brakiem reguł. Polski rząd, poprzez swoje agencje jak Krajowa Informacja Skarbowa, stara się edukować graczy, że tylko legalne podmioty oferują bezpieczne transakcje. Weto prezydenta Nawrockiego ma moc ostateczną, chyba że koalicja rządząca zbierze większość trzech piątych głosów w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, by je odrzucić. Na ten moment taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Część posłów koalicji sama zgłaszała obawy co do skutków podwyżki podatku. Politycy zaczynają rozumieć, że walka z szarą strefą hazardową nie polega na podnoszeniu danin, ale na tworzeniu warunków, w których graczom opłaca się pozostać w legalnym obiegu. Próg 2280 zł wygrana podatek – to aktualny limit, powyżej którego pobiera się ryczałt. W projekcie ustawy próg ten pozostawał bez zmian, zmieniała się tylko stawka. Decyzja prezydenta pokazuje, że ochrona graczy i walka z szarą strefą mogą iść w parze. Podobnie jak solidna konstrukcja budynku wymaga dobrych materiałów, stabilny rynek hazardowy potrzebuje przepisów, które nie wypychają klientów w nielegalne kanały. Ministerstwo Finansów - hazard zapowiadało, że podwyżka podatku miała uszczelnić system. W praktyce mogła przynieść efekt odwrotny. Eksperci z kancelarii RM Legal (Marek Plota) zwracali uwagę, że nowelizacja uderzyłaby także w wygrane z konkursów i zakładów, które dziś są opodatkowane według tych samych zasad co wygrane hazardowe. Czy polscy gracze docenią niższy podatek i zostaną w legalnych kasynach? Czy operatorzy wykorzystają tę przewagę konkurencyjną, by odzyskać klientów z szarej strefy? Odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych miesięcy. Jedno jest pewne: każda złotówka, która nie trafia do fiskusa, a zostaje w kieszeni gracza, to decyzja, którą politycy zapamiętają przed następnymi wyborami. Dla Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) i innych instytucji finansowanych z budżetu państwa oznacza to mniejsze wpływy, ale dla lokalnej gospodarki – realny zastrzyk gotówki.Każda złotówka się liczy
Szara strefa czekała na podwyżkę
Polityczny finał czy początek sporu?